Cóż, nie sądziłem że tak szybko uda mi się spłodzić kolejną myśl, ale oto nastał czas odpowiedni... głowa mi pęka, parę piw z Panem J. i powoli opadające ciężkie powieki musiały zrodzić w mej głowie kilka zdań. Nie jestem nawet u siebie w mieszkaniu, a notkę piszę z laptopa, co mnie niezmiernie denerwuje i krępuje, ale... do rzeczy.
Ostatnio coraz częściej przy okazji wielu szczerych rozmów spotykam się z opinią, że jestem romantykiem i idealistą... że życie, które nie jest piękną bajką, wkrótce niemile mnie zaskoczy. Racja. Wierzę w prawdziwą miłość, w szczere przyjaźnie, w spełnianie marzeń, a przekonanie że człowiek jest na tyle niesamowitą postacią, że może naprawdę osiągnąć co tylko zechce, jeśli wykaże odrobinę chęci i samozaparcia, nie wywołuje u mnie śmiechu. Mi osobiście nie wydaje się to wcale złym zjawiskiem, ale dla pewności zasięgnąłem do dostępnego on-line "Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego" i wykopałem definicje.
Idealizować - przeceniać kogoś, wybielać; przypisywać (komu, czemu) zalety, których ta osoba a. rzecz nie posiada; apoteozować, gloryfikować.
Idealista - pot. człowiek kierujący się zasadami wzniosłymi, zdolny do poświęceń; marzyciel, utopista.
Pod hasłem "romantyczny" było też coś o marzeniach i były jeszcze jakieś inne pierdoły, których ja tu nie potrzebowałem, więc nie zamieszczam. Swoją drogą zabawne, że jeszcze dekadę temu przepisywałbym te definicje z książki, fizycznej, stronicowanej, z hasłami uporządkowanymi alfabetycznie. Musiałbym szukać co najmniej chwilę, a odnalezione słowo sprawiłoby mi tyle radości. Ale nie, teraz jest internet i wystarczy to "wguglać" i w ciągu 0,153sek otrzymujemy 10 różnych źródeł. Nice! Ale znów odbiegam od tematu. Więc mamy te definicje i szczerze powiedziawszy nie specjalnie mnie zaskoczyły. Nie żebym był znawcą, ale przypuszczałem, że mniej-więcej to znaczą te słowa. Jednak rozgrzeszając siebie samego... "przecenianie kogoś", "przypisywanie nieistniejących zalet"? Kaman! Dla mnie to się nazywa zaufanie, poznanie, wiara w ludzi. Czy to jest takie niedobre? Może odrobinkę naiwne, ale jaki byłby świat bez tego? Każdy patrzyłby na siebie spode łba, podejrzliwie, nieufnie. Już coraz częściej widzi się takie obrazki wszędzie dookoła. Nie podoba mi się to. Mam każdą nowo poznaną osobę traktować "interesownie"? "O, pewnie ta Pani czegoś ode mnie chce skoro ledwo mnie zna, a jest taka miła". Co do romantyka. Przywiązuje się... no i co? Co w tym złego? Jestem niewolnikiem przeszłości i wspomnień? Dobra, może tak. Ale czy to musi mieć taki destruktywny wpływ na teraźniejszość, czy przyszłość? Nie jestem taki pewien.
Ostatecznie... każdy rozgrywa to w swojej głowie i każdy radzi sobie z tym na swój sposób. Mi takie podejście do życia odpowiada. Ja będę się bił w pierś, jeśli się na tym przejadę. Jeśli rzeczywiście ktoś to kiedyś wykorzysta, albo okaże się nagle, że bujając w obłokach straciłem poczucie rzeczywistości.
Może przyszło mi żyć w świecie bez emocji, uczuć i prawdy. Ale wierzę, że tak nie jest! I wydaje mi się, że dzięki temu upływający czas jest przyjemniejszy, ludzie dookoła bardziej przyjaźni. To mój świat i nie zamierzam z niego rezygnować. Kiedyś ktoś to doceni :)
Nie wiem, jaki jest wydźwięk tego bełkotu. Jaki ma sens to co napisałem. Czy to szczere wyrzucenie myśli, czy to może już lament. Nie chce mi się tego czytać drugi raz do poprawek, więc wybaczcie brak spójności. Jest jak jest, lepiej nie będzie :) Jestem zmęczony i idę spać. Życzę czytającym kolorowych snów, a by przybliżyć tą perspektywę DOBRY utwór i najpiękniejsze solo na świecie w wykonaniu Davida Gilmoura oraz Pink Floyd. Koncert w Londynie, rok 1994 - chciałbym kiedyś przeżyć takie widowisko! Pink Floyd - Comfortably Numb
Przywiązywanie się to dobra cecha, przecież świadczy o tym, że nam zależało, że nie byliśmy obojętni, prawda? Czasem wydaje mi się, że ludzie zatracili zdolność okazywania uczuć. Może przez strach, a może nadal żyjemy w czasach konformizmu? Nie wiem i nie rozumiem, niestety. Martwi mnie, że musisz siebie rozgrzeszać z romantycznej natury. Hej, chłopaku, możesz być współczesnym Księciem z Bajki! Facet, który wierzy w prawdziwą miłość, a nie w sam seks. Kurcze, to się ceni! Poważnie. Dziwi mnie, że ludzie lubią komplikować sobie życie, jakby już samo w sobie nie było wystarczająco skomplikowane, że doszukują się problemu tam, gdzie go nie ma. Bo ludzkiej natury nie sposób zmienić. Bo i po co się zmieniać? Tym bardziej, jeśli jesteś dobrym, fajnym człowiekiem, a jesteś. Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńMój drogi kolego, z wieloma Twoimi, jakże "idealistycznymi" poglądami się zgadzam w 100%. Są jednak takie, o których, przy wspomnianym w Twoim teksie piwie, omówiliśmy, a nie do końca byłem do nich przekonany ;). Chodzi właśnie o te wspomnienia i przeszłość. I tak jak też Ci mówiłem, może nie jestem najlepszym przykładem do pouczania, ale przechodziłem przez coś. I na moje szczęście odciąłem się od jednej przeszłości. Tym bardziej jestem w stanie Cie zrozumieć z obecną Twoją "przeszłością". Boję się tylko, że ciągle żyjąc przyszłością i wspomnianymi idealistycznymi skłonnościami coś, a raczej ktoś Cię może ominąć, że możesz właśnie tego kogoś wyjątkowego ominąć. Ale mimo wszystko podziwiam Twoje podejście do życia i dalej Ci będę kibicował. Do zobaczenia na billardzie :P
OdpowiedzUsuńsentymentalizm, przywiązywanie się, idealizm, romantyczność... skądś to znam... czasem pomaga, ale nieraz utrudnia życie tak, by od dobrych przyjaciół i innych ludzi usłyszeć "ej, wrzuć na luz". Może czasem nie warto kombinować (zarówno w głowie, jak i w czynach) tylko 'dać sobie pożyć', po prostu popłynąć i zobaczyć w jakim porcie się wyląduje...
OdpowiedzUsuńN: A kto powiedział, że chce się zmieniać? :)
OdpowiedzUsuńJ: Też się tego obawiam, ale jeszcze do mnie to tak nie dociera i żyję dalej. Do zobaczenia!
A: Najgorsze jest to, że nie jestem w stanie wyczuć granicy między "kombinowaniem", a "spontanicznością". Wydaje mi się, że raczej wiodę swobodny żywot, jednak chyba nie we wszystkich aspektach życia.
nie najgorsze, lecz po prostu trudne. Znaleźć granice w samym sobie? granice, które i tak są bardzo płynne i zmieniają się razem z nami. Mi chyba się nie udało jeszcze tych granic określić. Granic nawet dwóch natur, które się we mnie pojawiają...
OdpowiedzUsuńPełna swoboda w połączeniu z romantycznością, idealizowaniem itd to chyba ideał, do którego dążę, więc tego mogę Ci pozazdrościć ;)
Bez naiwności nie może się udać nic, co nieprzeciętne.Bo może idealistyczne myślenie jest i naiwne ale nie należy tego mylić z głupotą.
OdpowiedzUsuńTo, że ciągle wierzysz w ludzi, marzenia i generalnie jesteś idealistą daje Ci ogrom możliwości, które utracili ludzie nieufni i zbyt sceptyczni. Taka cecha popycha do ciągłego próbowania i niepoddawania się co stawia w dużo lepszej sytuacji niż " a odpuszczę sobie bo i tak nie wyjdzie itp."
Jak dla mnie idealistów ( no oczywiście nie tych skrajnych) zawsze się neguje dlatego, że zazdrości im się tego, że zachowali to swoje wewnętrzne dziecko i niewinność
świat potrzebuje idealistów, romantyków, wizjonerów!!!
OdpowiedzUsuńtrudne mają życie... ale dzięki nim Ziemia nie zamieniła się jeszcze w "emocjonalną pustynię"
wrażliwość jest istotą człowieczeństwa...