środa, 19 stycznia 2011

KOBIECE KOMPLIKACJE

Nie wiem, czy zaczynając wpis, powinienem już mieć w głowie to co zamierzam napisać. Wydaje mi się, że to raczej powinno być spontaniczne przelanie myśli na klawiaturę, ale cóż. Tak się składa, że pierwszy wpis w tym miejscu, a raczej jego temat, nie jest wcale zaskakujący... kobiety.

Kiedyś ktoś wymyślił test, który przy okazji wyjazdu szkoleniowego miałem okazję rozwiązywać. Był to test "obnażający" płeć mózgu. Mój wynik był zabawny dla osób zgromadzonych w pomieszczeniu, a jednocześnie dziwnie zastanawiający dla mnie. W skali około 300 punktów, brakowało mi tylko 10 do mózgu kobiecego, co klasyfikowało mnie w kategorii "pomiędzy". Co to znaczy? Na całe szczęście nie znaczy to, że niesamowite zjawisko umieszczone w mej głowie zostało zainstalowane w złym ciele. Według opisu... jestem osobą bardzo wrażliwą, sentymentalną i świetnie dogadującą się z kobietami. Dobrze rozumiem ich problemy, potrafię słuchać, blablabla. Nie jestem zwolennikiem takich testów, a tym bardziej opisów wynikowych, które zawsze przedstawiają same pozytywne skojarzenia i cechy, tak by każdy mógł siebie dowartościować i stwierdzić: "Hmmm, w sumie to... jestem taki troszkę wrażliwy czasem. Heh!". Tak czy siak, nie ukrywam że byłem na tyle naiwny, że wróciłem pamięcią do paru sytuacji z mego życia i zacząłem to odnosić do wyników tegoż testu, bądź co bądź, opracowanego przez jakichś naukowców, którzy gdyby nie byli anonimowi to można byłoby uwierzyć w ich kompetencje. No i uwierzyłem... Niby zawsze miałem dobry kontakt z płcią przeciwną, na filmach beczę, przywiązuje się do miejsc i ludzi, lubię słuchać tego co mają do powiedzenia. Jednak złudzenie wywołane testem nie mogło trwać długo, ponieważ jak niesamowity bym nie był, jak niewyobrażalnie dobrze znałbym problemy płci przeciwnej, tak nigdy nie skumam tych 1736 Waszych dziwnych zachowań, reakcji, opinii i uprzedzeń. Wiele z Was odpowiada - "To dobrze, przynajmniej jesteśmy tajemnicze i ciekawe". Wrong answer! Cały czas robicie z igły widły, wyolbrzymiacie. Czasem jest to zabawne i urocze, ale cholera... dlaczego nie możecie po prostu uwierzyć w nasze słowa? Gdy facet coś mówi to zazwyczaj tak myśli. Nie bawi się w gierki, domysły, miłe słówka... w końcu, nie zmienia zdania co parę chwil. On po prostu tak myśli, chce być szczery, chce byście to doceniły i zaufały jego słowom. Dlaczego Wy zawsze szukacie jakiegoś drugiego dna? Albo uważacie wręcz, że to niemożliwe co mówimy. "Wcale tak nie myślisz! Nie gadaj głupot!". Po co miałbym Wam się z czegoś zwierzać, jeśli to nieprawda? By się Wam przypodobać? By powiedzieć to co chcecie usłyszeć? Prędzej, czy później i tak wyjdzie na wierzch, czy byłem szczery w tym co powiedziałem, więc po co miałbym tak ryzykować? A to tylko jeden przykład. Kombinujecie jak się da i utrudniacie sobie życie, które może być o wiele prostsze niż Wam się wydaje :) Jesteście cudowne, kochamy Was, wielbimy, latamy za Wami jak porąbani, a Wy się bronicie przed zwykłym słowem, zwierzeniem stawiającym Was w krępującej sytuacji. Uwierzcie choć raz w to co do Was mówimy. Jeśli naszym problemem jest samo słuchanie, to Wy macie problem z tym co usłyszycie, bo rozbrajacie to na 10 różnych wersji i kontekstów dla których mogłyby być wypowiedziane konkretne frazy. Nie róbcie tego! :)

Dobra, bo się rozpisałem. Jeśli ktoś to czyta i ma zamiar robić to w dalszym ciągu, to proszę przywyknijcie. Mogę Was zapewnić, że na pewno nie znajdziecie tu krótkich, mądrych i przejrzystych wypowiedzi ;)

Muzyczne pożegnanie(z dedykacją dla wszystkich kobiet nie zgadzających się z tym co wystukałem wyżej): Tom Waits - Alice

4 komentarze:

  1. Ciężko się w sumie z tobą nie zgodzić :P zwłaszcza że wczoraj miałam takową sytuacje :D ale co poradzę że my kobiety nie potrafimy przyjmować komplementów :P
    nawiasem fajnie wczoraj grałeś :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałoby się napisać: taki urok bycia kobietą! Postawiłeś mnie w trudnej sytuacji - z jednej strony uważam, że może i masz rację, że owszem niekiedy robimy z igły widły, że nie wierzymy, że nie ufamy, że ogólnie jesteśmy na 'nie', ale... Właśnie. Sherry Argov podzieliła kobiety na tzw. 'popychadła' i 'zołzy'. 'Popychadło' zwana także 'miłą dziewczyną' to kobieta pełna kompleksów, pozbawiona pewności siebie, doszukująca się wspomnianego drugiego dna w każdym słowie mężczyzny, analizująca najmniejszy gest, czułe (lub też nie) słówko. Jest to kobieta, która cały czas myśli i, niestety, często to nie jest myślenie racjonalne. 'Zołza' lub inaczej – 'superbabka' to kobieta niezależna, która zawsze jest sobą. Ma poczucie humoru i życzliwy charakter. Nie gra, nie kłamie, zna swoją wartość. Mówi, co myśli i robi, co chce. Jest bardzo pewna siebie, więc nie boi się żyć bez mężczyzny. Co za tym idzie nie potrzebuje rozbrajać usłyszanych rzeczy na 10 różnych wersji. Mam nadzieję, że spotkasz taką zołzę, której będziesz mógł się zwierzyć, powiedzieć komplement, a ona z uśmiechem na ustach odpowie: dziękuję! :)
    Chyba także się rozpisałam, przepraszam. Och, i jak na 'dziwne i niezrozumiałe myśli' to bardzo przyjemnie się czyta. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, dziękuję za bardzo miły komentarz i ciepło pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Natchniona zrobiłam test na płeć mózgu. Wyszła mi mieszana. Ponoć mam tendencje do biseksualizmu. O matko! Chyba wolę swoją kobiecą połówkę. ;) Poza tym chciałam spytać czy środa jest dniem przemyśleń i czy powinnam się nastawiać na nowy wpis, czy to po prostu przypadek, że dwa poprzednie były akurat tego dnia? Nie ukrywam, że z chęcią będę śledzić przemyślenia, jednakże moja niecierpliwość daje o sobie znać, stąd też wolałabym wiedzieć czego mogę się spodziewać. :)

    OdpowiedzUsuń